Fitness story

Fitness. Ćwiczenia. Motywacja. Te hasła przerażają wiele osób. Ja opowiem jak było u mnie i ile razy musiałam „upaść” żeby znów się podnieść i spróbować. Jak? Ile czasu mi to zajęło? Skąd motywacja? Zaczynam, oto moja historia.
Pierwszy pomysł żeby zacząć był wywołany silnym wydarzeniem, po którym nic mi się nie chciało, byłam zamknięta w sobie, po wielu rozmowach z przyjaciółmi i bliskimi osobami, które nie budowały we mnie żadnej większej motywacji. W pewnym momencie postanowiłam sobie znaleźć coś, co zajmie mi czas i będzie z tego jakiś profit, a że dodatkowo przyszedł moment na „o Boże jestem gruba” to wszystko złączyło się w całość. Postanowiłam „wziąć się za siebie”. Przefiltrowałam Internet z zamiarem znalezienia ćwiczeń. Z początku, gdy tylko oglądałam myślałam „ona nic nie robi tylko podnosi nogę nawet się nie spocę” Aha! Jednak, gdy podjęłam się ćwiczeń okazało się, że nie umiem nawet 10 razy podnieść nogi, bo boli. Jestem uparta, próbowałam, przeklinałam i tak pierwsze 3/5 kg uciekło szybko. Dopóki było lato, pogoda dopisywała, wychodziłam biegać, ćwiczyłam, ale pierwsza zima i TAK – efekt jojo. Podobna próba była podjęta w kolejne lato. Skończyła się podobnie. Do trzech razy sztuka! Lato 2016 – stwierdziłam, że to dobry czas – wakacje. Mogę spróbować jeszcze raz odżywiać się w odpowiedni sposób, plus ćwiczyć, ale wszystko robić – z głową. Nie miało to polegać na „schudnę 5kg i rzucam dietę” tylko zaczęłam myśleć, co jem, czytać skład produktów( to bardzo ważne) i oczywiście ćwiczyć. Najbardziej bałam się nadejścia zimy, kolejnego efektu jojo lub że przestane po raz kolejny. Udało się, już od roku nie jestem na diecie a zmieniłam nawyki żywieniowe natomiast trening traktuje, jako odskocznie, coś, co sprawia mi frajdę coś, co mogę poprawiać, dążyć do nowych rekordów, czy zmiany ćwiczeń, dodawania obciążeń itp. Wszystko siedzi w głowie.
Pierwsze zdjęcia są z roku 2014, ważyłam 79,9kg:
2

Oczywiście są momenty gdzie nie mam dnia, ale juz umiem współpracować z moim organizmem czuje, kiedy odpuścić a kiedy sobie „dać w kość”. Początki zawsze są trudne ważne, żeby nie odpuścić, bo gdy zrozumie się, że to naprawdę może być częścią dnia i życia, że jest to czas dla siebie, gdzie można zająć się sobą i swoim ciałem.
Wszystko przychodziło powoli, nie należy się spieszyć:
8068950_3

Obecnie w sieci jest wiele grup, kont, stron gdzie ludzie wzajemnie się motywują poprzez zdjęcia swoich metamorfoz lub po prostu dobre słowo. Niestety są ludzie, którzy będą kpić, ale ich należy ignorować i robić swoje.
Ostatnie porównanie – porównanie BIKINI. 70kg kontra 60kg. Całościowo pozbyłam się prawie 20kg.
4
Ktoś może się śmiać, ktoś może się zainspirować. Nie wstydzę się moich zdjęć, ponieważ to było i nie mam zamiaru wracać do tamtego stylu życia. Obecnie jestem zadowolona z tego jak wyglądam, ponieważ wykonałam mnóstwo pracy nad swoją sylwetką a polepszanie formy sprawia mi radość!

#cardio#abs#done#fitness#polishgirl#motivation ✔️

#cardio#abs#done#fitness#polishgirl#motivation ✔️


Walczcie o swoje, bo warto! Nie dla innych. DLA SIEBIE.
W kolejnym poście pokaże kto jest moim fitnessowym ulubieńcem i jakie ćwiczenia wykonuje.
Do następnego xx

Saturday morning

Dzień dobry w sobotę ;) Wczorajszy trening na siłowni odczuwam jeszcze dziś, w moich udach i pośladkach ;p ale to dobrze, ponieważ cały dzień, moje zakwasy będą mnie motywowały, żeby po raz kolejny przetrenować tyłeczek i nogi. Zostając w temacie treningów oraz treningowych outfitów. Gdy przypomnę sobie moje początki, kiedy ważyłam 20 kg więcej i ćwiczyłam w byle jakim, obciągniętym dresie (co nie dodaje motywacji a wręcz przeciwnie) stwierdzam, że to najgorsze w sportowych początkach, ponieważ skupiamy się na tym, że desperacko chcemy schudnąć, a nie aby lepiej się czuć, być zdrowszym i zamienić swój sposób życia na zdrowszy. Dla mnie też na początku była to próba zgubienia kilogramów, jednak przez dwa lata kończyło się to efektem jojo. Moja najwyższa waga to 78,9 kg obecnie jest to 60 kg, jednak ten sukces zapoczątkowało przede wszystkim nie katowanie swojego ciała, a zmiany w sposobie myślenia. Czyli prościej mówiąc najpierw zacznijmy od GŁOWY. Ja sport zamieniłam w przyjemność, zdrowy sposób życia w codzienność, która daje mi radość i nawet zwykły dobór kolorowych treningowych ubrań sprawia, że jest przyjemniej. Ubrania treningowe muszą być oczywiście wygodne, elastyczne i pracować z naszym ciałem, ale dlaczego nie pozwolić sobie na ubrania które sprawią, że będziemy się lepiej czuć i zmotywują nas do ćwiczeń jeszcze bardziej. Z doświadczenia wiem, że gdy kupie sobie nowe legginsy, czy stanik mam wrażenie, że mogę dać z siebie 300% podczas treningu, a moje nastawienie jest jeszcze lepsze.Wydaje się to śmieszne ale naprawdę tak jest ;P Dlatego pokaże Wam jeden z moich ulubionych biustonoszy treningowych:
Processed with VSCO with a5 preset
z tyłu ma piękne wykończenie, a z przodu jest minimalistyczny:
Processed with VSCO with a5 presetProcessed with VSCO with a5 preset
Shorty i legginsy pochodzą z H&M uwielbiam ich kolekcje sportowe!
Obecnie jestem na etapie walki o sixpack ;P zobaczymy czy mi się uda. W tym tygodniu „zaklepałam” wakacje! Dokładnie za 43 dni zaczynam moje greckie wakacje, to będzie moja pierwsza zagraniczna podróż, już nie mogę się doczekać, przygotowania do ciała bikini już rozpoczęte, jednak prawdziwym wyzwaniem będzie garderoba, ale o tym planuje inny post. Ostatnio stawiam na jak najwięcej treningów kardio, ponieważ moje mięśnie na brzuchu, już czuje i wiem że są mocne, jednak aby je uwidocznić muszę zgubić jeszcze troszkę ciałka. Po ostatnim treningu kardio, czyli 20 min biegu, 35 min rowerze i 25 min ćwiczeniach na orbitreku mój brzusio prezentuje się tak:

#cardioday##cardio#bodybuilding#polishgirl#motivation ❤‍♀️

#cardioday##cardio#bodybuilding#polishgirl#motivation ❤‍♀️


Wiem że póki co moje posty są jeszcze bardzo chaotyczne, przede wszystkim chce wstawiać dużo zdjęć i dzielić się moimi treningowymi oraz formą z którą muszę zdążyć do maja! Trzymajcie kciuki i do następnego ! xo